poniedziałek, 28 lipca 2014

WONDERSTRIPES- EYELID LIFT WITHOUT SURGERY







Wonderstripes to silikonowe, transparentne paski, które odpowiednio przyklejone na górne powieki powodują optyczne powiększenie oczu. Szczególnie zalecane przy opadających powiekach. Jakie efekty przynoszą na moich oczach, widać na poniższych zdjęciach.

                             





Nie polecam naklejania paseczków do mocnego makijżu, ponieważ stają się bardziej widoczne.  Najlepiej wyglądają przy naturalnym, delikatnym makijażu bądź też kreskach. 
Oto różnica :





Ja jestem bardzo zadowolona z efektów. Paseczków nie odczuwam w ogóle podczas całodziennego noszenia mimo, iż mam bardzo suche, wrażliwe oczy. 


Jedyną rzeczą, do której mogłabym się doczepić jest cena. 19 euro za 64 sztuki to moim zdaniem lekka przesada.  Ale jest na to rada: paseczki z Azji, sprzedawane chociażby w jednym  z polskich sklepów online, kosztują dosłownie grosze: 3 zł za 48 sztuk!  Ja przepłaciłam jakieś 18 euro. Heh...



















środa, 29 stycznia 2014

MY WINTER GOODIES


Winter is the time of the year to wear layer looks, the time to eat only mummy's preserves and frozen vegetables, because everything else seems without taste to me. I have the impression they have never seen soil during growth. It's also the time, where my skin, hair and nails are fighting to survive. It's time to drink a hot chocolate, have really hot baths, go to the sauna and light a lot of candles. Yes, those are only some of my tricks to fight against the winter. I need to go out only once without gloves to get super dry, red hands. That's why my number one of  my "winter goodies" is a hand cream.  I'm using it always when I go out, after each handwash and also before going to sleep. One of them I always keep in my bag - it's like my best companion ;D This winter I have two favourites- one, from the well known French brand L'Occitane, the other one from Lush. The funny things is - both of them were my X-mas gifts ;) 


Zima to czas ubierania się na cebulkę, to czas jedzenia mrożonych warzyw i mamuśkowych przetworów ze słoika, bo wszystko inne wydaje się być bez smaku i napawa mnie przeczuciem, że rosnąc, nie widziało ziemi. To jest również czas, gdzie moja skóra, włosy i paznokcie walczą o przetrwanie. To czas gorących kąpieli, sauny, rozpalania świeczek i picia gorącej czekolady. Tak, to niektóre z moich wojowników przeciwko tej porze roku. Wystarczy jedno wyjście z domu bez rękawiczek, aby moja skóra na dłoniach wyła z rozpaczy. Momentalnie staje się czerwona i sucha. Dlatego też numerem 1 każdej zimy jest dla mnie krem do rąk. Używam go przed każdym wyjściem z domu, po każdym myciu rąk, a także przed snem. Jeden mam zawsze przy sobie w torebce- ot taki mój stały towarzysz. Tej zimy mam dwóch swoich ulubieńców- jeden, znanej chyba każdemu francuskiej marki L'Occitane, drugi firmy Lush. Co śmieszniejsze, oba dostałam w prezencie pod choinkę;)



L'Occitane Shea Butter Hand Cream is my "bag companion" I mentioned above. It's such a shame I have never tried it out before! This one is going to be added to my goodies-list as the best hand cream ever. It's a classic one, the most sold product of this brand. It contains 20% Shea butter, honey, almond extracts, coconut oil, jasmine aroma and Ylang-Ylang essence. It has a really nice smell, kind of baby powder(love it!), it leaves my hands soft and silky, but not sticky. 
The second cream I use always before going to sleep. It is from Lush and I apply a quite big amount of it on my skin. It's based on rose water and contains Shea butter, glycerine, almond oil, chamomile oil, fresh limone juice, vanilla and rose absolute and different types of butters: peanut, cashew and pumpkinseed. It has a strong smell, similar to a rose-vanilla-citrus scent. The cream is very efficient, has a lightweight consistency and absorbs very fast into skin.



L'Occitane Shea Butter Hand Cream to mój torebkowy towarzysz, o którym wspominałam. Aż mi wstyd, że nigdy wcześniej go nie wypróbowałam. Wpisuję go na listę najlepszych kremów, jakich dotychczas używałam. Jest klasykiem- najczęściej kupowanym kremem tej marki.  W swym składzie zawiera 20% masła Shea, miód, ekstrakt z migdałów, olej kokosowy, aromat jaśminowy i esencje Ylang-Ylang. Ma cudowny zapach, nie klei się po zaaplikowaniu, a dłonie po nim są gładkie jak pupcia. 
Drugiego kremu używam przed snem, nakładając dość grubą jego warstwę. Jest robiony na bazie wody różanej, zawiera masło shea, glicerynę, olejek migdałowy, rumiankowy, sok cytrynowy, ekstrakty z róży, wanilii oraz  różne rodzaje masła :  z orzechów ziemnych, pestek dynii, orzechów cashew. Zapach jest dość intensywny, różano-waniliowo-cytrusowy. Jest bardzo wydajny,  ma delikatną konsystencję i szybko się wchłania. 

























I'm also addicted to lip balm... and apply it regularly during the day. It's one of my other "bag companions". When I reach into my purse and can't find that little tube I really freak out :D Carmex, Bilstex - there is probably nothing to beat them. My secret favourite is the blue Carmex with soft melting moisture beads. They make my lips feel smooth and hydrated. What I like so much about this product is the really delicate scent and taste.


Pomadki ochronne do ust to moje kolejne uzależnienie... Aplikuję je bardzo często w ciągu dnia. To również mój najlepszy przyjaciel torebkowy. Gdyby go przy mnie nie było, oszalałabym albo stałabym się agresywna ;D  Carmexy, Blistexy - chyba nic nie jest w stanie ich pobić. Moim cichym ulubieńcem wśród nich jest niebieski Blistex, który zawiera "nawilżające perełki". Po jego zaaplikowaniu perełki te rozpuszczają się, cudownie nawilżając usta. Co w nim tak lubię- delikatny zapach , brak intensywnego smaku i oczywiście skuteczne nawilżenie.



On the tray:
- Amena's Triple Chocolate Chip Cookies
-Hot chocolate
-Chocolate face mask (Schaebens)
- Chocomania body butter (the body shop)
- Chocolate candle (Ikea)

When I come back home after a whole busy day, I prepare for myself a big tray of goodies, chocolate goodies. I dive into a really hot bath, put an edible(!) chocolate mask on my face, whose smell takes me to the state of bliss. My husband's chocolate cookies, a hot chocolate and a after-bath-chocolate-body-butter take me to the chocolate paradise! Yes, I know, that were too many chocolates in the last sentence but, to be honest, in winter I'm only interested in fragrances like chocolate, vanilla and coconut - and nothing else :D 


 A kiedy wracam do domu po całym dniu w pracy, przygotowuję sobie tackę pełną dobroci, czekoladowych dobroci. Wskakuję do wanny z mega gorącą wodą, nakładam na twarz czekoladową, jadalną (!) maseczkę, której zapach doprowadza mnie do stanu błogości.. Czekoladowe cookies w wydaniu męża, gorąca czekolada, a po kąpieli czekoladowe masło do ciała sprawiają, że jestem w czekoladowym raju! Tak, wiem, za dużo słowa czekolada w ostatnich paru zdaniach, ale prawda jest taka, że w zimę żadne inne zapachy, oprócz słodkiej czekolady, wanilii i kokosu mnie nie interesują ;D



A good book and music plus Parks candles(love!) is the perfect trio for a frosty winter evening.

Spring, see you soon!
Have a fantastic week! xoxo



Dobra książka i muzyka plus świeczki Parks'a (love!) to idealne trio na lodowaty zimowy wieczór.

Aby do wiosny.
Pozdrawiam cieplutko!